Rozmowa z chorym na temat jego choroby nowotworowej jest najtrudniejszym momentem pracy każdej osoby wykonującej zawód medyczny. Mimo często wieloletniego doświadczenia taka rozmowa zawsze jest bardzo stresująca. Kiedyś panowało przekonanie, że pacjent nie powinien wiedzieć o dokładnym rozpoznaniu choroby. Lekarze uważali, że negatywna informacja jest destrukcyjna dla psychiki chorego, bo odbiera mu nadzieję. Tymczasem, co powinien dawać lekarz? Właśnie nadzieję. To zatajanie informacji było usprawiedliwione ówczesnym stanem wiedzy, który nie pozwalał na uratowanie życia większości chorych. Dopiero Deklaracja Helsińska z 1975 r. w większym stopniu uświadomiła prawa chorego do uzyskania informacji o zagrożeniach.

Obecnie sytuacja jest nieco inna. Wraz z rozwojem nauk medycznych coraz więcej pacjentów udaje się wyleczyć albo przynajmniej w znaczny sposób wydłużyć ich życie. Taka sytuacja możliwa jest wówczas, gdy pacjent zaangażowany jest w sposób leczenia i aktywnie współdziała z całym zespołem medycznym. Dlatego niezmiernie istotną sprawą jest to, by pacjent dobrze wiedział, na co choruje. W rozmowach z pacjentami, trzeba zawsze uwzględnić zróżnicowanie psychiczne, oczekiwania i postawy społeczne chorego. Trudno jest zawsze przewidzieć, jak chory zareaguje na informacje o swoim stanie. Zdarzają się i tacy pacjenci, którzy kategorycznie nie chcą znać prawdy.

Jak więc powinna przebiegać rozmowa z osobą chorą na nowotwór?

Przede wszystkim, zawsze powinna być dostosowana do indywidualnych potrzeb chorego.

Rozmowy z lekarzem, zwłaszcza, gdy do przekazania są niekorzystne informacje, powinny odbywać się w obecności najbliższej rodziny (męża, żony, partnera). Chory czuje się wtedy bezpieczniejszy i lepiej znosi stres. Ważne jest by zarówno chory jak i jego bliscy mieli tą samą wiedzę o chorobie.

Należy zawsze słuchać. Umiejętność słuchania oznacza zawsze słuchanie aktywne, refleksyjne, empatyczne i wykorzystujące ciszę. Cisza jest często bardzo istotnym elementem rozmowy. Nie trzeba jej się bać i nie trzeba wypełniać jej własnymi komentarzami.

Zachęcająca taktyka werbalna polega na posługiwaniu się w rozmowie pytaniami otwartymi, zaczynającymi się od „jak” zamiast od pytania zamkniętego „czy”.

Gdy pojawi się smutek lub płacz, należy unikać gołosłownych pocieszeń typu: „wszystko będzie dobrze”, „wszystko się jakoś ułoży”, „głowa do góry”, „nie ma powodu do płaczu” itd. Stanowczo należy unikać krytyki pokazywania emocji. Najlepsze, co można w takiej sytuacji zrobić, to zaakceptować te emocje, wykazać dla nich zrozumienie, a nawet pozwolić na dłuższą ciszę. Wypowiedzi tego rodzaju nie powodują prawdziwego uspokojenia lecz pogłębiają poczucie osamotnienia, który pozostaje sam ze swoją samotnością i lękiem.

Należy także unikać stosowania tzw. szybkich porad. Pochopne udzielanie rad typu „powinien pan zrobić to i to” czy „nie należy zachowywać się w taki sposób”, bez dokładnego wysłuchania i ustalenia problemów, jest często popełnianym błędem w komunikacji z osobą chorą.

Podczas rozmowy należy pamiętać, że znaczna część naszego przekazu odbywa się niewerbalnie – nie tylko słowa, ale także ciało przekazuje rozmówcy wiele istotnych komunikatów. Ten tzw. język ciała stanowi ok. 70% ogółu komunikatów. Nie wystarczy samo potakiwanie głową. Należy zwracać uwagę na mimikę twarzy, zarówno własną (co przekazujemy choremu) jak i chorego (czasem wypowiadane słowa różnią się od tego, co przekazuje ciało). Komunikaty powinny być otwarte i życzliwe. Należy utrzymywać kontakt wzrokowy i uśmiech. Czasem życzliwość może być okazana także przez dotyk (choć nie wszyscy chorzy to lubią). Rozmowa ma większe szanse powodzenia, jeśli prowadzona jest powoli, spokojnie, niezbyt głośno i z wyeliminowaniem wysokich tonów.

Mówienie prawdy o chorobie powinno mieć swoje granice. Nie może być to brutalna szczerość, niedająca żadnej nadziei, gdyż nadzieja jest często kluczowa. Rozmowy nie powinny być za bardzo zmedykalizowane, nie powinny być suche, jałowe i oparte na statystyce. Nawet gdy lekarz nie widzi już szans na wyzdrowienie, powinien jednak wykazać się dużą pokorą wobec pacjenta. Można zaproponować np. konsultację u innego specjalisty, bo być może będzie miał inne doświadczenie albo inne spojrzenie w tej kwestii.

Nie powinno prognozować się czasu przeżycia pacjenta. To duży błąd. Mimo iż współczesna medycyna dysponuje precyzyjnymi wskaźnikami prognostycznymi, nigdy jednak nie można być pewnym tych wskaźników w odniesieniu do konkretnego chorego. Ryzyko popełnienia błędu jest duże a to nie sprzyja ani dobru choremu ani zaufaniu chorego do lekarza.

Przebieg rozmów o chorobie nowotworowej ma ogromne znaczenie. Przeświadczenie, że personel medyczny nie tylko zna się na danej jednostce chorobowej, ale jest także w stosunku do chorego uczciwy, życzliwy i chce mu pomóc wpływa na wyzwolenie woli życia i walki z chorobą. A taka postawa gwarantuje najlepsze wyniki.

Przedstawione rady powinny służyć korekcie własnego sposobu komunikacji, lecz nie mogą blokować naturalnego stylu komunikacji, dostosowanego do potrzeb i możliwości psychicznych rozmówców. 

Literatura:

  1. De Walden – Gałuszko K. 2011. Psychoonkologia w praktyce klinicznej. PZWL
  2. Sułek K. 2005. Mówiąc prawdę, dawać nadzieję. [W:] Siły, które pokonują raka. Wiara, nadzieja, zdrowie. Wydawnictwo Charaktery.