Duszność jest objawem częstym w chorobie nowotworowej i jednym z najbardziej uciążliwych, znacznie obniżających jakość życia chorych. Może występować zarówno po niewielkim wysiłku jak i w spoczynku, niemal zawsze towarzyszy jej lęk i katastroficzne myśli o uduszeniu się, śmierci. Prowadzi to do wykształcenia się mechanizmu błędnego koła lęku i duszności, gdzie jedno nasila drugie. Częstość występowania duszności wzrasta niestety wraz z postępem choroby nowotworowej. W jej fazie zaawansowanej występuje u 48–69% chorych, a w ostatnich 6 tygodniach życia aż u 70% pacjentów.

Ponieważ przyczyny duszności mogą być bardzo różne, nie zawsze związane bezpośrednio z chorobą, ale także ze stanem psychicznym, postawą wobec choroby, warto jak najwcześniej rozpocząć stosowanie wszechstronnych, także niefarmakologicznych sposobów kontroli tego objawu.

Tu doskonale sprawdza się zasada, że wiedzieć znaczy kontrolować. Często największy lęk wzbudza to, co nieznane. Dobrze więc porozmawiać z lekarzem o swoich objawach, ich nasileniu, sytuacjach, w których duszność dokucza najbardziej. Ataki paniki oddechowej bardzo często zdarzają się pacjentom, którzy nie są informowani o swoim stanie zdrowia, nie są świadomi diagnozy, a przecież domyślają się, że coś się dzieje. Być może warto jeszcze raz przemyśleć decyzję o zakresie informowania pacjenta, poradzić się lekarza i psychologa. Dobrze spytać o zasady działania leków. Często lekarze w sytuacji nasilonej duszności decydują się na podanie choremu opioidów (zwykle morfiny) na co chory i jego rodzina nierzadko reagują lękiem. Tymczasem poznanie zasady działania tych substancji w przypadku problemów z oddychaniem i przekonanie się, że nie jest to nic strasznego, a może znacznie poprawić komfort życia, pomoże rozwiać obawy. Lekarza należy także spytać o to, jak radzić sobie w wypadku nagłej, nasilonej duszności, szczególnie bliscy powinni być przeszkoleni jakie leki szybko powinny być w takiej sytuacji podane choremu.

Bardzo istotną kwestią jest także to, jaki przebieg ma duszność u chorego. Czy są to okresowe ataki o dużym nasileniu, czy też dolegliwość obecna jest na co dzień, stanowiąc niejako tło życia. W przypadku napadów duszności chory i jego bliscy powinni mieć ustalony plan działania, związany nie tylko z podaniem odpowiednich leków, ale także z innymi sposobami ograniczenia duszności. Kiedy jest ona niewielka lub umiarkowana ulgę może przynieść zapewnienie większej wentylacji, przewiewu, który chory poczuje na swojej twarzy. Bardzo dobre rezultaty osiągano u pacjentów, którym zwilżano twarze i ustawiano na wprost nich wiatraczki elektryczne. Wysuwane są sugestie, iż w skórze twarzy znajdują się receptory „zimne” nerwu trójdzielnego, których pobudzenie powoduje łagodzenie duszności. Wielu chorych zauważa, że znacznie lepiej oddycha się im w wybranej pozycji, zwykle jest to pozycja siedząca, czasem z lekko pochylonym do przodu tułowiem. Dobrze jest sprawdzić, które ułożenie ciała jest najwygodniejsze i powiedzieć o tym bliskim, żeby na siłę nie układali chorego w łóżku. Samotność dodatkowo nasila odczuwany lęk, a co za tym idzie i duszność. Dobrze więc, by przy takiej osobie po prostu ktoś był. Jeśli duszność towarzyszy człowiekowi dłuższy czas, ma on szansę ,,oswoić się z nią”, rozpoznać w jakich sytuacjach nasila się, w jakich maleje i wypracować sposoby jej kontroli. Bardzo pomocne mogą być w takich sytuacjach odpowiednie techniki relaksacyjne, których można nauczyć się podczas spotkań z psychologiem. Przy prawidłowym ich zastosowaniu relaks, czyli stan rozluźnienia mięśni ciała, trzewi i odprężenia psychicznego, może stać się rodzajem obrony przed lękiem i w ten sposób ograniczyć dyskomfort jaki sprawia duszność. Jedną z technik relaksacyjnych jest stopniowa relaksacja Jacobsona. Według niej napięcie mięśni wiąże się bezpośrednio z odczuwaniem napięcia psychicznego i przeżywaniem lęku. Skoro więc uda się zmniejszyć lub zlikwidować napięcie w mięśniach to powinno ustąpić także napięcie emocjonalne i lęk. Chory wykonuje ćwiczenia polegające na naprężaniu, a następnie rozluźnianiu wybranych lub kolejnych grup mięśni całego ciała. Wykonując te ćwiczenia pacjent odwraca uwagę od kontroli oddechu i stopniowo wycisza się. Trudność w stosowaniu tej metody związana jest z koniecznością zachowanej kondycji fizycznej u chorego – musi on napinać i rozluźniać swoje mięśnie. Do technik relaksacyjnych zaliczamy także wizualizację, która polega na sterowaniu wyobraźnią, ,,oglądaniu” różnych wyobrażonych sytuacji wywołujących rozmaite emocje. Osoba wprowadzona w stan relaksacji, wizualizuje podane przez psychologa obrazy, uruchamiając wszystkie zmysły. Jeden z pacjentów wizualizował olbrzymie błękitne płuca i siebie jako ptaka szybującego między pęcherzykami pełnymi tlenu! Z dużym powodzeniem udawało mu się opanowywać w ten sposób przykry objaw. Oczywiście nie przestawał zażywać leków. Celem metody wizualizacyjnej jest rozładowanie napięcia, budowanie wiary we własne możliwości, przekonanie chorego, że on sam może pomóc sobie w opanowaniu duszności. Choć może wydawać się to nieprawdopodobne, metoda ta stosowana regularnie jest bardzo skuteczna.

Warto porozmawiać z lekarzem o konsultacji fizjoterapeutycznej, gdyż specjalnie dobrane ćwiczenia oddechowe czy nauka odpowiednich technik oddechu oraz ćwiczeń fizycznych, które mógłby wykonywać chory mogą pomóc w uzyskaniu większej świadomości oddechu i kontroli nad nim.

Duszność to często wielkie wyzwanie terapeutyczne, nierzadko zupełne opanowanie tego objawu nie jest możliwe, a życie z dusznością stanowi duże obciążenie nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne. Bywa, że pomoc psychologiczna staje się koniecznością, szczególnie w sytuacji, gdy ze względu na przykry objaw osoba zamyka się w sobie, rezygnuje z kontaktów towarzyskich, przeżywa ataki duszności czy paniki oddechowej zupełnie nieuzasadnione stopniem zaawansowania choroby. Wsparcie psychologiczne może pomóc w adaptacji do życia z dusznością w radzeniu sobie z lękiem.

Niestety, czasem szczególnie u chorych w ostatnim stadium choroby nowotworowej duszność trudno opanować w jakikolwiek sposób. Może tak się stać i choć to trudne, trzeba o tym rozmawiać jeśli tylko chory się na taka rozmowę godzi. Warto opracować z lekarzem wcześniej plan działania w takiej sytuacji. Być może zastosowanie tzw. sedacji na życzenie byłoby optymalnym rozwiązaniem, przynoszącym ulgę i choremu i jego rodzinie.

Bibliografia:

  1. Duszność w zaawansowanych stanach chorobowych – przyczyny i postępowanie. (2003), E. Jassem (red.). Seria: Postępy Medycyny Paliatywnej. Gdańsk, Via Medica.
  2. Leppert W. (2011), Leczenie objawów ze strony układu oddechowego u chorych na nowotwory. Nowiny Lekarskie, Nr 80 (1), s.32-46.
  3. Yorke J., Moosavi S.H., Shuldham C., Jones pw. (2009), Quantification of dyspnoea using descriptors: development and initial testing of the Dyspnoea-12. Thorax, Nr 65, s.21-26.