Choroba nowotworowa jest sytuacją dużego stresu psychologicznego [1]. Burząc dotychczasowy porządek zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego świata człowieka, stawia chorego w obliczu zupełnie nowych przeżyć. Intensywność, zmienność i złożoność nieznanych wcześniej stanów emocjonalnych oraz zatarcie granicy między bólem fizycznym a psychicznym czyni życie emocjonalne człowieka niezwykle trudnym [2].

„(…) dane ci jest poznać
te zakamarki
w których umieszczono
wrzask, bełkot, skowyt
milczenie
to jedyna obrona
milczeć, milczeć
do kolejnego spazmu (…)” [3]

Fragment wiersza Joanny Drażby, młodej artystki chorującej na nowotwór, oddaje ubóstwo języka wobec osobistego dramatu. Niezwykle trudne, wręcz niemożliwe zdaje się ujęcie w słowa indywidualnych doświadczeń emocjonalnych związanych z chorobą nowotworową. Warto jednak podjąć wysiłek, gdyż rozpoznawanie i nazywanie swoich przeżyć sprzyja akceptowaniu ich i radzeniu sobie z nimi, co wspomaga proces walki z chorobą [2].

Każdy człowiek żyje i choruje w sposób niepowtarzalny. Subiektywna reakcja emocjonalna na chorobę nowotworową zależy od wielu czynników: (1) od ogólnego obrazu choroby, który został utworzony w oparciu o indywidualne doświadczenia (posiadaną wiedzę popularną, osobiste przekazy osób chorych, własne wcześniejsze doświadczenia w tym zakresie), (2) od obrazu służby zdrowia i jej możliwości leczniczych, (3) od indywidualnej emocjonalności (skłonności do bardziej optymistycznego lub pesymistycznego myślenia, poziomu lęku, odwagi, sposobów radzenia sobie ze stresem). Niezależnie jednak od różnic indywidualnych pacjent onkologiczny jest narażony na znaczny stres podczas całego przebiegu choroby, przy czym w poszczególnych jej stadiach można spodziewać się różnego nasilenia stresu [1].

W okresie wstępnym – diagnostycznym – osoba chora może doświadczać znacznego zachwiania równowagi psychicznej, wynikającego z poczucia zagrożenia zdrowia i życia, niepewności dalszego losu i przewidywania niepomyślnych prognoz. Wybucha silne uczucie lęku, któremu często towarzyszy przygnębienie. Myśli, uwaga i wyobraźnia skupione są wokół problemu choroby, występuje pobudzenie psychoruchowe, trudność skupiania uwagi oraz zaburzenia pamięci. Jedynie nielicznym osobom udaje się stłumić lęk nadzieją i zachować równowagę psychiczną oraz zdolność do sprawnego działania [1].

Reakcja emocjonalna w okresie przewlekłym zależy w znacznej mierze od tego, jak długo trwał okres diagnostyczny. Jeśli rozpoznanie jest dla chorującego zaskoczeniem można spodziewać się dużego nasilenia zmian psychicznych, które jednak dość szybko ustępują i kończą się względnym powrotem do równowagi [1].

Przebiegający etapowo ciąg zmian rozpoczyna się zwykle szokiem i niedowierzaniem, zaprzeczeniem postawionej diagnozie. Towarzyszą im zaburzenia integracji funkcji poznawczych i emocjonalno-motywacyjnych, które mogą prowadzić do podejmowania nieprzemyślanych decyzji, prób samobójczych, zaburzeń zachowania. Zwykle występują również zaburzenia wegetatywne, np. bezsenność i brak łaknienia. Często chorzy zaprzeczając diagnozie konsultują się z kolejnymi specjalistami w nadziei na usłyszenie innego, mniej przerażającego rozpoznania. W tym czasie chory może też przejawia postawę izolacji. Wkrótce potem pojawia się uczucie gniewu, wściekłości, rozżalenia i zazdrości. Osoba chora nie zaprzecza dłużej faktom, ale buntuje się przeciwko nim. Wobec niemożności pogodzenia się ze smutną rzeczywistością oraz złości na świat i ludzi chory podejmuje próbę targowania się – zawarcia układu mającego odroczyć nieuniknione. Wraz z postępem choroby, zmęczeniem i wyniszczeniem organizmu pojawia się depresja, która może być wypełniona poczuciem winy, kalectwa, straty, bezsilności i wstydem. Kiedy depresja ustępuje chory godzi się ostatecznie ze swoim losem [4].

Proces adaptacji do choroby ma jednak charakter indywidualny. U wielu chorych może on przebiegać w sposób odmienny od opisanego powyżej schematu. Poszczególne fazy mogą następować w innej kolejności lub w ogóle nie wystąpić (np. część pacjentów nie przystosowuje się do stanu terminalnego). Większość chorych w różnych etapach przebiegu choroby spotyka się jednakże z uczuciem lęku, przygnębienia, gniewu i nadziei.

Przez cały okres trwania choroby chorującym towarzyszy lęk – przykry stan pobudzenia emocjonalnego spowodowany poczuciem zagrożenia [1]. Stanowi on jakby tło życia emocjonalnego pacjentów onkologicznych. Lęk kojarzymy głównie z dyskomfortem, przykrością i niebezpieczeństwem, ale pełni on również pozytywne funkcje w organizowaniu życia psychicznego i działania, przede wszystkim funkcję ostrzegawczą. Doznanie lęku informuje nas o zagrożeniu, często niebędącym jeszcze przedmiotem świadomej percepcji (np. o nieprawidłowym funkcjonowaniu organizmu w przypadku dyskretnie rozwijających się chorób nowotworowych). Lęk jest podstawą wielu działań profilaktycznych i często dzięki niemu dochodzi do wczesnego rozpoznania choroby. Poza tym stanowi on silną motywację do działania ukierunkowanego na redukcję doznawanego dyskomfortu, skłaniając tym samym pacjentów do współpracy w procesie leczenia, zmiany dotychczasowego trybu życia i nawyków (np. rzucenia palenia), wzbogacenia zachowań o nowe formy reagowania (np. lepszego radzenia sobie ze stresem). Obroną przed lękiem jest uruchomienie ogromnych zapasów energii psychicznej niezbędnej do walki o zdrowie i życie. Zaakceptowanie uczucia lęku jest podstawą do wykorzystania go w procesie przeciwstawiania się chorobie [2].

Po przekroczeniu optymalnego poziomu nasilenia lęku przestaje on służyć przystosowaniu się do choroby. Przekroczenie tego progu skutkuje dezorganizacją zachowania, paniką, „miotaniem się”. Taki stan może mieć miejsce, gdy chory zmuszony jest konfrontować się z sytuacjami krańcowo obciążającymi, znacznie przewyższającymi zdolności radzenia sobie (podjęcie roli chorego, utrata niezależności, cierpienie i ból fizyczny, okaleczenie, problemy finansowe, trudności w relacjach z najbliższymi i in.) przez dłuższe okresy czasu [2].

Przygnębienie w przebiegu choroby nowotworowej występuje równie często jak lęk i podobnie jak on może wspierać przepracowywanie choroby lub pogłębiać nieprzystosowanie do niej. Przygnębienie antycypacyjne występuje przed przewidywanymi zdarzeniami (np. zabiegiem chirurgicznym) i służy przygotowaniu na utratę cennych wartości (np. zdrowia, niezależności). Może przybierać jawne formy (płacz, użalanie się) lub utajone (spowolnienie, apatię, utratę apetytu, bezsenność, trudności z koncentracją uwagi i pamięcią). Przygnębienie przybierające formę rozpaczy prowadzącej do samobójstwa, izolacji od otoczenia, odmowy leczenia jest nieprzystosowawcze [1].

Gniew pojawia się, kiedy nie można już dłużej zaprzeczać rzeczywistości. Jest źródłem aktywności i energii, siłą mobilizującą organizm do walki z chorobą. Brak kontroli nad tym uczuciem może prowadzić jednak do przerodzenia się i utrwalenia w różnych formach agresji skierowanej przeciwko otoczeniu i sobie samemu [1].

Kiedy choroba się rozwija i uciążliwa staje się sytuacja bycia pacjentem onkologicznym (hospitalizacje, zabiegi chirurgiczne, trwała lub czasowa rezygnacja z pracy i in.) pojawia się depresja. Może ona dotyczyć utraty posiadanych przed chorobą wartości i przebiegać z towarzyszeniem głębokiego poczucia winy lub wstydu. Żal dotyczący minionych zdarzeń zwykle jest wyrażany przez chorujących, co przynosi ulgę i wytchnienie. Pomocne bywają też słowa otuchy i pocieszenia. W sytuacji niepomyślnych rokowań i oczekiwania bliskiej śmierci żal i smutek dotyczą przyszłych utrat. Są wówczas środkiem przygotowującym do nieuniknionej utraty wszystkiego, drogą do akceptacji własnego losu. Choć taki żal zwykle przebiega w zadumie i milczeniu ważne jest, aby chory miał możliwość wyrażenia go, bez bycia narażanym na niepotrzebne próby pocieszania [4].

Często pacjentom onkologicznym towarzyszy poczucie winy. Jego źródłem może być negatywne odczuwanie samego siebie (jako wstrętnego, winnego i godnego potępienia), wynikające z utożsamiania się z chorobą. Może być również skutkiem „myślenia magicznego” wyrażającego wewnętrzne przekonanie, że choroba jest karą za grzechy, za niewłaściwe traktowanie siebie i innych. Poczucie winy występuje także w następstwie niedostatecznego tłumienia uczuć zazdrości wobec osób zdrowych oraz w wyniku niewystarczającej kontroli rozdrażnienia i chwiejności emocjonalnej. Wiążą się z nim poczucie niskiej użyteczności społecznej, bycia obciążeniem dla bliskich oraz poczucie poniżenia i upokorzenia, wynikające z doświadczania siebie jako brzydkiego, niesprawnego i zależnego. Silne poczucie winy łatwo rozwijają w sobie osoby skłonne do perfekcjonizmu [1].

U pacjentów onkologicznych występuje również nadzieja. Chęć wiary, że cierpienie musi mieć sens, że warto wytrzymać jeszcze trochę, że jest jeszcze szansa na wyzdrowienie pozwala zachować spokój, znieść uciążliwe zabiegi diagnostyczne i procedury medyczne. Nawet ci najbardziej pogodzeni z losem i realistycznie nastawieni pielęgnują okruchy nadziei pozwalające przetrwać kolejne dni, miesiące, lata zmagania się z chorobą. „Może wyzdrowieję? Czy jest coś takiego przewidziane dla mnie? Czy mam prawo tak myśleć? Nadzieja na cud. Wiara w Boga. Czy Bóg mi pomoże? Czy zasłużyłam na to? Jeżeli cierpienie może być zasługą, to ja chyba zasłużyłam. (…)” [3] – pisze cytowana wcześniej Joanna Drażba.

Warto odwiedzić:

  1. de Walden-Gałuszko K. Wybrane zagadnienia psychoonkologii i psychotanatologii. Psychologiczne aspekty choroby nowotworowej, umierania i śmierci. Gdańsk: Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego; 1992.
  2. Kopczyńska-Tyszko A. Reakcje emocjonalne chorujących na nowotwór. W: Kubacka-Jasiecka D, Łosiak W, red. Zmagając się z chorobą nowotworową. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego; 1999: 125-141.
  3. Drażba J. Za parawanem powiek. Wiersze i pamiętnik. Poznań: Media Rodzina of Poznań; 1999: 62, 115.
  4. Kübler-Ross E. Rozmowy o śmierci i umieraniu. Poznań: Media Rodzina of Poznań; 1998