Oddychanie to podstawowy proces życiowy. Od pierwszego oddechu liczymy nasze życie, a brak oddechu to synonim śmierci. Jakiekolwiek utrudnienia tego procesu wywołują błyskawiczną mobilizację całego organizmu do walki o oddech. Chyba wszyscy doświadczyli kiedyś sytuacji czy to utrudnionego oddechu, krztuszenia się czy nawet duszenia się. To doświadczenia wzbudzające silny, atawistyczny wręcz lęk i opisywane jako przerażające. Nic więc dziwnego, że wzdrygamy się na samą myśl doświadczania takiego stanu, co z rozmysłem wykorzystują twórcy horrorów czy – to przykład zachowania godny potępienia – zwolennicy tortur więźniów politycznych.

Niestety, trudności w oddychaniu są powszechnym objawem różnorakich chorób, a tzw. duszność bardzo często występuje w przebiegu choroby nowotworowej. Przez duszność rozumiemy wszelkiego rodzaju trudności w oddychaniu. Najczęściej mamy z nią do czynienia przy raku płuc, raku piersi czy raku przełyku. Już w chwili ustalenia rozpoznania duszność odczuwa 10-15% osób z rakiem płuca, w przebiegu tej choroby występuje ona u około 65% pacjentów.

Doświadczanie duszności jest przeżyciem bardzo subiektywnym i pacjenci używają rozmaitych określeń by opisać swój stan. Niektóre z nich to: ,,nie mogę nabrać powietrza, złapać tchu”, ,,samo oddychanie wymaga bardzo dużo wysiłku”, ,,męczy mnie, denerwuje oddychanie”, ,,nie mogę nabrać tyle powietrza, ile potrzebuję”, ,,to straszne, jakby zacisnęło się gardło, mam tylko małą szczelinę do oddychania, boję się, że zaraz się uduszę”, ,,to takie irytujące, jakby oddychać przez cienką słomkę”, ,,czuję ciasnotę w klatce piersiowej, jakby mi ktoś związał ciasno płuca”. Jak widać doświadczanie duszności ściśle wiąże się z doświadczaniem emocji (boję się, irytuje mnie to), zwykle przykrych, nierzadko intensywnych. Dlatego mówimy, że duszność jest zjawiskiem psychosomatycznym tak jeśli chodzi o jej doświadczanie jak i o przyczyny.

Patogeneza duszności jest przede wszystkim związana z nowotworem, ale mogą w niej uczestniczyć także dodatkowe czynniki pochodzenia somatycznego (np. niedokrwistość, zapalenie płuc, zatorowość płucna) czy też będące rezultatem leczenia przeciwnowotworowego (np. zwłóknienia miąższu płuc po radioterapii). Doświadczenie trudności w oddychaniu wywołuje lęk przed uduszeniem i uruchamia kaskadę katastroficznych myśli - ,,To już koniec, zaraz umrę”, ,,Boże, pomocy, nie mogę złapać tchu, umieram!”. Emocje mogą być na tyle intensywne, że osoba wejdzie w stan ekstremalnej trwogi o własne życie, tzw. panikę oddechową.

Znaczenie lęku w doświadczaniu duszności jest niezwykle istotne. Może być on bowiem nie tylko reakcją na problemy z oddechem, ale z czasem także wtórną przyczyną duszności. Mechanizm wygląda tak: osoba doświadczająca trudności w oddychaniu zaczyna odczuwać niepokój, dzieje się coś niedobrego, trudno zaczerpnąć tchu, co to będzie? Organizm na sygnał o zagrożeniu reaguje zawsze w ten sam sposób - mobilizacją, uruchomieniem wszelkich możliwych zasobów do ewentualnej walki lub ucieczki. Nie ma dla niego znaczenia czy chodzi o dzikie zwierzę zbierające się do ataku na nas, rozmowę z szefem czy wyobrażenie, że płuca są ściśnięte wielką obręczą i grozi nam uduszenie. Gdy coś zagraża - walcz bądź uciekaj. Następuje wyrzut adrenaliny, zwiększa się częstotliwość oddechów - nasilając duszność – serce bije szybciej, ciało zlewa pot, pojawia się parcie na pęcherz i cała masa innych doznań. I gdyby była to sytuacja realnego zagrożenia z zewnątrz, np. ktoś zaatakował nas w ciemnej alei chcąc obrabować, nie zwrócilibyśmy większej uwagi na te sygnały z ciała skupiając się na działaniu zapewniającym własną obronę, a organizm dzięki mobilizacji mógłby zdobyć się na działania przekraczające nasze zwykłe możliwości. Osoba doświadczająca duszności i tak jest skupiona na doznaniach z ciała. Fala doznań związanych z reakcją walki i ucieczki, szczególnie tych z układu oddechowego, jest tylko potwierdzeniem, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Rośnie lęk, wzmaga się duszność, przekonanie o coraz większym zagrożeniu i odpowiedź organizmu w postaci silniejszej mobilizacji. I tak tworzy się błędne koło lęku i duszności. Z czasem wystarczy wspomnienie epizodu kłopotów z oddychaniem, albo widok pozamykanych okien, by uruchomić reakcję walki i ucieczki, co sprawi, że serce i oddech przyśpieszą i pojawi się natrętna myśl – Czy aby nie jest mi bardziej duszno, niż zwykle? Tych trudnych aspektów choroby doświadcza często nie tylko pacjent, ale także najbliżsi opiekunowie. Oni także wpadają w błędne koło lęku i duszności i zwykle są bezradni w takich dramatycznych sytuacjach.

Skuteczna pomoc choremu powinna dotyczyć obu ogniw tego mechanizmu gdyż są one współzależne. Poza działaniem nastawionym na usunięcie przyczyn somatycznych, bardzo istotne jest uwzględnienie możliwości oddziaływania na sferę psychiczną - farmakologicznie i w dłuższej perspektywie poprzez pracę z psychologiem nad adaptacją do trudnej sytuacji doświadczania duszności.

 

Bibliografia:

  1. Duszność w zaawansowanych stanach chorobowych – przyczyny i postępowanie. (2003), E. Jassem (red.). Seria: Postępy Medycyny Paliatywnej. Gdańsk, Via Medica.
  2. Leppert W. (2011), Leczenie objawów ze strony układu oddechowego u chorych na nowotwory. Nowiny Lekarskie, Nr 80 (1), s.32-46.
  3. Yorke J., Moosavi S.H., Shuldham C., Jones pw. (2009), Quantification of dyspnoea using descriptors: development and initial testing of the Dyspnoea-12. Thorax, Nr 65, s.21-26.